M. Dębiec

Notatka książki Johna Dewey’a:

„MOJE PEDAGOGICZNE CREDO”

 

Problem: Rola szkoły i nauczyciela w procesie wychowawczym.

       Zarówno pojęcie „wychowanie”, jak i „szkoła” nie są nam obce.  Obydwa „zjawiska” dotyczą bowiem pewnego etapu życia każdego z nas. Stanowią coś, co znamy, z czym mamy bądź mieliśmy styczność. Są czymś, co w dużym stopniu miało wpływ na wykształtowanie naszej indywidualności, odegrało istotną rolę w rozwoju siebie jako osoby i aktywności wobec ogólno pojętego społeczeństwa. Związek pomiędzy ‘procesem wychowania” a „szkołą” wydaje się zatem oczywisty… Ale czy naprawdę jesteśmy świadomi, jakie relacje występują między tymi dwoma zjawiskami i jak to ma się do człowieka  ujmowanego jako wychowanek???

Na to pytanie podejmuje próbę odpowiedzi John Dewey w książce, pt.: „ Moje pedagogiczne credo”. Autor definiuje początkowo szkołę jako rodzaj instytucji społecznej, natomiast wychowanie określa jako proces społeczny. Zaznacza także, że zarówno szkoła, jak  i wychowanie  są powiązane ze sobą chociażby poprzez wspólne cele. Szkoła i proces wychowania bowiem w głównej mierze mają za zadanie ukształtować człowieka pod względem intelektualnym, zachowawczym czy moralnym. Istotne znaczenie ma też przygotowanie człowieka  do tzw. życia społecznego.

W swojej pracy Dewey twierdzi, ze szkoła jest jednym z podstawowych elementów składających się na wychowanie, a wychowanie z kolei stanowi bazę  do w pełni rozumianego życia, do życia w społeczeństwie. Co więcej, Dewey wyraźnie podkreśla, że szkoła nie jest przygotowaniem do prawdziwego życia, lecz jest prawdziwym życiem.

Szkoła staje  się odzwierciedleniem tego, co powinno towarzyszyć życiu, tj. rozwój, doświadczenie, emocje, wyznawane wartości, odnalezienie się w roli i funkcji społecznej, itd.

Wynika z tego także fakt, że  szkoła powinna  stanowić ten istotny etap życia człowieka, gdzie dochodzi do przejścia między dzieciństwem a dorosłością. Ważne jest także, by życie szkolne wyrastało z życia domowego i było kontynuacją tego, z czym dziecko zapoznało się już w środowisku rodzinnym, tam właśnie, gdzie zapoczątkował się proces wychowania.

Poprzez rodzinę dziecko zapoznaje się z otaczającą je rzeczywistością, uczy się podstaw w relacji z drugim człowiekiem. Szkoła zaś ma za zadanie pogłębić i rozszerzyć odczucie wartości społecznych, uprzednio wdrożonych dziecku w życiu domowym. Ponadto szkoła ma być tą formą instytucji, która ma przyczynić się do rozwijania zdolności i zainteresowań dziecka, by wskazać mu jego wartość osobową, będącą  argumentem wobec indywidualności i wyjątkowości każdego człowieka, zarówno w samej bytowości jednostki, jak również odnosząc się do życia w grupie.

Dewey opisując swoje stanowisko w odniesieniu do szkolnictwa, rozumianego jako formę wychowania, nie pomija także zasadniczej roli nauczyciela. Autor konkretyzuje jego zadanie, twierdząc że „ nauczyciel jest po to, aby jako członek szkolnej społeczności dokonywać nieustannie umiejętnego doboru wpływów, mających oddziaływać na dziecko, i aby mu dopomagać w dawaniu właściwych odpowiedzi, czyli reakcji na te wpływy. (…) Zadanie nauczyciela polega na tym, aby na podstawie bogatszego doświadczenia i dojrzalszej mądrości przygotować dziecko do dyscypliny życia.”

Dewey  prezentuje powinności wychowawcze szkoły, wyjaśnia czym jest i na co się składa. Zauważa jednak także problem błędnego definiowania procesu wychowania, które prowadzi tym samym do deformacji dotychczasowej wizji szkoły w rzeczywistości. Wbrew realnym założeniom bowiem uważa się szkołę za miejsce udzielania pewnych wiadomości, uczenia się pewnych lekcji i wytwarzania pewnych nawyków. Podążając za tym poglądem dochodzi więc do umniejszenie faktycznej funkcji jaką ma pełnić szkoła. Tym samym życie szkolne nie wchodzi w skład żywego  doświadczenia zdobywanego przez dziecko i w efekcie nie ma prawdziwie wychowawczego wpływu.

Fakt istnienie tych dwóch sprzecznych wizji szkoły i jej roli wychowawczej prowadzi do sporu, który mimo wielu zmianom, wpływów, nowych spostrzeżeń nadal wydaje się niejasny, a z cała pewnością nierozstrzygnięty, pozostawiając za sobą coś w rodzaju „przepaści” między tym jaka szkoła powinna być, a jaka jest w rzeczywistości.

  • Dewey J., Moje pedagogiczne credo, Wydawnictwo Akademickie “Żak”, Warszawa 2005.
About these ads